Samotny klikacz to ja

Mając nadzieję, że Internet sam zarobi na siebie zarejestrowałam się w kilku serwisach PTP. I tak miałam za dużo wolnego czasu, który na coś trzeba spożytkować. Wydawało mi się po przeczytaniu regulaminów na tych stronach, że zarobki są tam dość spore. Wypłacali pieniądze ludziom zarejestrowanym, podawali listy takich szczęśliwców, więc wydawało mi się to dobrym zajęciem. Już po miesięcznym pobycie na stronach kilku z nich, widać było jak rozmywają się moje iluzje dotyczące zarobków. Oto podawane przez administratorów kwoty to grosze mające swoje miejsce na trzecim, bądź czwartym miejscu po przecinku. Stało się oczywistym, że jako samotny klikacz niczego w ten sposób nie osiągnę, a kwotę wyznaczoną jako minimum do wypłaty owszem osiągnę – w przyszłym tysiącleciu. Jestem osobą upartą i tak łatwo nie rezygnuję. Postanowiłam zbudować siatkę, bo przecież są to w pewnym sensie programy partnerskie opierające się na poleconych, z których czerpie się zysk w procentach. Zaczęłam zachęcać znajomych i rodzinę przekonując o bezbolesności takiego kroku. Pomogła w ich przekonaniu do projektu nowa forma przekazania zarobków jako doładowania komórkowe, realizowane w każdej dostępnej sieci. Każdy z nas ma telefon na kartę w domu, często jako wyposażenie dzieci. Wiadomo, że przy korzystaniu przez nie konto ciągle świeci pustkami.

System reklamy Test