Konflikt interesów konflikt pokoleń

Już sam nie wiem, z której oferty mam skorzystać i dobić kasę na rozmówki z mojej Motorolii. Zacząłem pić systematycznie Cocacolę, bo na nakrętkach można znaleźć kody doładowujące. Już klika wykorzystałem, ale powiem szczerze, że nie na wiele starczają. Skoro jednak starzy nie mają zamiaru partycypować w kosztach moich pogadanek telefonicznych, muszę sobie radzić sam. Nie mogę czekać miesiąc, aż nadejdzie pora na doładowania komórkowe, gest dobroci od szanownych rodziców. Jak mamy się skrzyknąć na meczyk, kiedy moje urządzonko tylko odbiera, a nie nadaje? Znalazłem stronkę, która w ramach nagrody oferuje darmowe doładowania. Trzeba niestety siedzieć i czytać bzdurne artykuły z prasy i jeszcze odpowiadać na jakieś pytania. Za dużo roboty. Jak siadam przed komputerem to wolę sobie poklikać w gierki, a nie wytrzeszczać gały. Dylemat pozostaje nierozstrzygnięty, a komórka głodna. Kumpel ostatnio opowiadał o stronie z grami i niby tam też za zdobyte punkty można dostać kod doładowujący, ale po obejrzeniu wydaje mi się to nędzne. Takie gry to dla przedszkolaczków, a te punkty to chyba rok trzeba zbierać i na dokładkę rzadko, co jest na wymianę w sklepiku. Pognębili mnie SMSem z Orenża informującym o promocji w telefonach na kartę. Proponują powiększenie drugiego doładowania w ciągu miesiąca o kolejną kwotę. Tylko jak mam tacie wytłumaczyć, że to będzie też z korzyścią dla nich.

System reklamy Test