Komu to jest na rękę?

Od kiedy córka ma komórkę w domu wybuchają co chwila awantury i jestem tą sytuacją już zmęczona. Co doładuję jej konto to po tygodniu nie ma śladu po pieniądzach. Strach pomyśleć ile pieniędzy ładuje się w ten telefon. To worek bez dna. Chciałabym by pewnego dnia tak jak zostały wprowadzone doładowania komórkowe przez telefon z abonamentem, tak na podobnej zasadzie można było blokować konto telefonu, który się doładowywało. Żadne argumenty nie trafiają do świadomości tego dziecka. Wykrętów i tłumaczeń ma zawsze pod dostatkiem. Zawsze są to bardzo istotne sprawy związane z nauką, ale przecież ja mam uszy i słyszę jak dyskutuje z przyjaciółeczkami paplając, co jej ślina na język przyniesie – a to o modzie, a to o chłopakach. Zdaję sobie sprawę, że moje oczekiwania nigdy nie zostaną spełnione, jeśli chodzi o blokadę, bo nie leży to w interesie operatorów telefonii komórkowej. Dla nich takie osóbki jak moja córcia to czyste złoto, to dzięki nim mają krociowy dochód. Telefon dziecku jest potrzebny, bym mogła wiedzieć, kiedy wraca. Żebym nie miała argumentów przeciwko ponownemu zasileniu kąta, mam właśnie opcję w telefonie pod hasłem „doładuj”. Kilka kliknięć i nawet nie poczuję jak wypłynęła kolejna dawka długich dyskusji o niczym. Zaskoczeniem bywa rachunek na koniec okresu rozliczeniowego z trzycyfrową kwotą do zapłaty.

System reklamy Test